Tym razem bransoletka.
Ścieg peyote, którego kiedyś się obawiałam okazał się całkiem przyjaznym.
Bransoletkę bardzo dokładnie sobie rozplanowałam, rozrysowałam w kolorze na kartce i któregoś dnia pełna zapału zabrałam się do pracy.
Jak już wiecie z wielu postów moje plany często ulegają zmianom.
Tym razem było podobnie. Ale nie dlatego, że mój pomysł mi się nie podobał.
Otóż wzór, który rozrysowałam nijak się miał do peyote.
Tak więc metodą prób i błędów tworzyłam i psułam aż zrobiłam.
Mi bransoletka bardzo przypadła do gustu.
Stwierdziłam nawet, że ścieg peyote
jest lepszy od krosna.
Dlaczego?
Na krośnie musimy mieć
idealnie równe koraliki.
Teoretycznie Toho 8/0, którymi plotłam są równe, jednak "w praniu" okazało się, że białe są ciut większe.
Tu tego nie widać. Gdy zaczęłam robić tą bransoletkę właśnie na krośnie różnica od razu rzuciła mi się w oczy.
Jedno jest pewne.
To nie jest moja ostatnia praca
tą metodą.
Bransoletkę zgłaszam do zabawy Art- Piaskownicy, gdzie tematem przewodnim były właśnie trójkąty.
A przy okazji przypominam, że zostało wam niewiele czasu do wzięcia udziału w moim konkursie.
Szczegóły Tutaj






Powodzenia!
OdpowiedzUsuńŚwietnie wygląda. :D
OdpowiedzUsuńŚliczna :)
OdpowiedzUsuńPięknie dobrana kolorystyka
OdpowiedzUsuńCudowna:) dziękuję za udział w wyzwaniu Art-Piaskownicy.
OdpowiedzUsuńCudna. Dziękuje za udział w zabawie AP
OdpowiedzUsuńPiękna i pomysłowa, dziękuję za udział w zabawie AP
OdpowiedzUsuń